Tagi: l2a, 2010/2011, les 2 alpes, kastory
skomentuj (4)
Na ostatnim obozie WTS Deski Fighters w Solden razem z Jaśkiem Wojtiukiem i resztą składu trenerskiego zorganizowaliśmy 4 popołudnia zajęć freestylowych. Warunki dla początkujących dzieciaków były wyśmienite, ponieważ spadł świeży śnieg i zarówno w snowparku jak i poza trasami było miękko i bezpiecznie.
Pomysł na rozpoczęcie takich zajęć przyszedł mi do głowy dwa lata temu, kiedy zaczynaliśmy razem zmoim bratem Staśkiem pierwsze akrobacje. Obaj mieliśmy przerwę po startach w Pucharze Polski i zawodach FISu. Przed nami stał wybór: albo zaczynamy jeździć z dzieciakami, albo próbujemy czegoś nowego. Na pierwszym zorganizowanym wyjeździe freeskiingowym okazało się, że dzięki naszemu alpejskiemu przygotowaniu i umiejętności kontrolowania nart mamy dużo większy potencjał niż reszta, zreguły przypadkowych, uczestników. Już wtedy zacząłem namawiać Janka W., żeby zorganizować dzieciom jakiś wyjazd, na którym będą mogły się pobawić z nartami. Jednak argument wieku odsunął ten projekt. W tym roku w końcu się udało.
Pierwszego dnia wziąłem najstarszą grupę (11-12 lat), żeby sprawdzić ich koordynację z punktu widzenia skoków. Zaczęliśmy od prostych skoków w miejscu, nad kijkiem i z buli. To są ważne ćwiczenia, pomagające wyczuć odpowiedni moment dowyskoku i ogólne połączenie motoryki małego narciarza. Później przyszła jazda tyłem i skręty. Dzięki temu dzieciaki mogły zobaczyć swoje narty z zupełnie innej, mniej pewnej perspektywy, z czym będą się często spotykały później w snowparku.
Następnego dnia trafiła mi się młodsza grupka 8-9 latków. Pojechaliśmy za trasę, żeby zrobić kilka skrętów w puchu i pokazać maluchom, że wywrotka wcale niemusi być straszna i boleć. Dwóch śmiałków nawet próbowało robić fikołki w jeździe. Rozpacz następowała tylko wtedy, kiedy chłopcy mieli pod kołnierzem tyle śniegu, że nic już zza niego nie widzieli. Ale po szybkim wytrzepaniu karku i szyi szybko wracali do zabawy.
Kolejne dni przebiegały podobnie. Staraliśmy się skakać na każdym nawet najmniejszym załamaniu terenu, robić w locie żaby (rozstawianie szeroko rąk i nóg w powietrzu), obroty o 180st., czy graby (łapać narty). A do wyciągu dojeżdżaliśmy tyłem.
Ostatniego dnia całą grupą wybraliśmy się do snowparku. W jednej linii stały 3 skocznie, z których każda wybijała na odległość 3 do 5 metrów, 50cm do 1,5m nad ziemią. Było bezpiecznie, przy każdej skoczni stał trener, który kontrolował, czy nikt się za bardzo nie rozpędza i czy jest porządek. Najmłodsi i dziewczynki przełamywali swoje lęki, a grupa najstarszych chłopców próbowała pierwszych 180 i 360.
Tu niestety muszę przyznać wyższość nart freestylowych (twin tip – z zagiętymi zarówno przodami, jaki tyłami nart do góry) nad gigantkami. Nie dość, że na gigantkach lądowania tyłem są dużo trudniejsze, bo można się wbić w śnieg i polecieć na plecy, to jeszcze waga nart utrudnia rotacje.
Pod koniec dnia spośród najstarszych wszyscy już mieli za sobą 180 z ładnie podciągniętymi nogami i pełną kontrolą w locie, nawet dziewczyny. Władek Kastory (ale to nie fair, bo on już kiedyś z nami skakał) i Staś Naklicki w ostatnich skokach wylądowali pierwsze 360, co wzbudziło aplauz i zazdrość kolegów: Stasia Wojtiuka, Elana i Maćka Radziwiłła,którzy jak przypuszczam nie dadzą za wygraną i swój honor obroniąw styczniu, kiedy planujemy zorganizować weekend freestylowy w Zakopanem.
Wydaje mi się, że warto wśród naszych dzieci promować ten rodzaj narciarstwa. Mają ponadprzeciętne przygotowanie i stanie na nartach, są rozciągnięci i rozgrzani, a ich koordynacja zupełnie wystarcza do próbowania prostszych tricków. To daje im dużą przewagę nad innymi ludźmi rozpoczynającymi freeskiing. W snowparku wzbudzili podziw grupki snowboardzistów, którym aż wstyd było skakać z naszymi zawodnikami na jednej skoczni, żeby się nie wygłupić. Najwżaniejsze jest jednak to, żeby po zakończeniu startów na zawodach mieli otwartą kolejną drogę w narciarstwie.
Zapraszam do obejrzenia filmu:
DeSki Fighters zaczynają karierę freestylową!
Pozdrawiam, Janek
Tagi: deski fighters, wts deski warszawa
skomentuj (0)Tym razem Stanisław załapał się na kilka pytań:
Największa polska strona freeskiingowa od początku tego sezonu publikuje wywiady z najbardziej znanymi polskimi freeski'erami. W ostatni wtorek ukazał się wywiad z Jankiem, który możecie przeczytać pod poniższym linkiem:
W zeszłą środę przyjechał do mnie, do Grenoble, mój mały braciszek Stanisław. Po wakacyjnej przerwie należało się trochę rozjeździć. Niestety pogoda nam średnio dopisała i z pięciu zaplanowanych dni udało nam się wykorzystać jedynie dwa Poniżej możecie zobaczyć chill out'owy filmik z tych dwóch dni: Janek
Wsobotę (2. października) po południu, razem z ekipą z Grenoble,wybraliśmy się na MiędzynarodowyFestiwal Filmów Freeskiing'owych do Annecy.Po godzinie przybyliśmy na miejsce i zaparkowaliśmy samochody naparkingu tuż przed klubem, w którym miało się odbywać afterpartyi nad samym jeziorem.
Pozapoznaniu mojej kompanii z polskimi zwyczajami biesiadnymiruszyliśmy na imprezę. Najpierw udaliśmy się na mały rynek, naktórym rozdawane były nagrody filmowe. BeniMyer dostałnagrodę dla najlepszegoeuropejskiego narciarza.9-letniaKellySildaru zostaławyróżniona zapart w filmie „Punch line”, a Matchstick Production dostałonagrodę za najlepszyfilm tego roku: „The way I see it”.
Problememtego wieczoru było tylko to, że o 19 nie mieliśmy jeszczewejściówek na imprezę, która się zaczynała o 21, a dostanie ichgraniczyło z cudem, bo wszystkie zostały wyprzedane tydzieńwcześniej. Jednak Clement,Romain i Antoine wykorzystującswoje kontakty załatwili bilety w ciągu pół godziny.
Klubbył wielki. Znajdował się nad samym brzegiem jeziora. Przedwejściem stały pick up'y obrandowane w Monstera i innych ważnychsponsorów imprezy. Trzy wielkie sale w środku oferowały trzy różnerodzaje muzyki. Nie było gdzie postawić nogi, a klub byłzdradliwym labiryntem. Ja szukałem wyjścia pół godziny, a całaekipa rozpadła się i nikt nie wiedział gdzie są inni. Razem znami bawiła się śmietanka światowego freeskiing'u i wszyscynajważniejsi narciarze francuscy. Byli m.in. CandideThovex (pewnieniewiele osób wie, że Candide to we Francji imię żeńskie), XavierBertonii i KevinRolland,którzy zostali oblężeni przez tłum francuskich fanek, LaurentFavre, BeneMyer, KayaTurski, NickMartini, HenrikHarlaut,który rzeczywiście jest bitym karłem i łatwiej go przeskoczyćniż obejść, TannerHall, JacobWester iwielu innych... Impreza trwała do rana!
Następnegodnia zerwaliśmy się bladym świtem :) i polecieliśmy na szybkieśniadanie do Quick'a, a potem na pokazy filmów. Znowu udało namsię załatwić bilety za darmo. Atmosfera na sali była niesamowita.Sala była pełna i nawet na schodach nie było miejsc. Każdy dobrytrik czy ciekawe ujęcie nagradzane były owacją i brawami.Widzeliśmy m.in. świetną francuską produkcję, półdokumentalnyfilm MogProdustions pt.„Invicible”.Opróczgadania zaskakuje on na prawdę dużą ilością nowatorskich ujęći montażem.
Dlakompletnego przywrócenia sił witalnych po seansie poszliśmyzaczerpnąć kąpieli w jeziorze. Annecy jest usytułowane na końcudługiego jeziora, które ciągnie się po horyzont, między górami.Pełne słońce i 26st.C przyciągnęły do miasta tłumy. Alejkąnad jeziorem i w parku przechadzały się rodziny z dziećmi. Pary wewszelkim wielku wynajmowały gondole lub kajaki. Gdzieś w oddaliwidać było motorówkę z narciarzem. Jednak tylko my odważyliśmysięna kąpiel, bo jezioro mimo, że płytkie i powinno szybko sięnagrzewać, było lodowate. Do Annecy przyjeżdżająFrancuzi z całej okolicy. Miastojest przepiękne ibardzo polecam wszystkim, żeby się tam wybrać. Nie ważne czy naIF3 czy turystycznie. Warto!
WGrenoble natomiast zaczynam się wkręcać w towarzystwofreeskiingowe, więc liczę na to, że kolejne edity będąciekawsze, że będę mógł wrzucić zdjęcia okolicznych kurortówi przedstawić kilku lokalnych rider'ów.
Krótkiedit z imprezy możecie zobaczyć tu:
Wwięcej informacji na:
Narazieto tyle!
Pozdroz Grenoble,
Janek
Tagi: if3, annecy 2010, international freeski film festival
skomentuj (0)
PolishFreeskiing Open jest coroczną imprezą freestylową w Polsce.Pierwsza edycja odbyła się w Zieleńcu w 2004 roku. W 2009 imprezazostała przeniesiona do Zakopanego – na Gubałówkę, a w tym rokuna Harendę. Od dawna na PFO startują zawodnicy ze Słowacji iCzech, ale ostatnio zawody zyskały taką popularność, żepojawiają się gwiazdy europejskiego formatu. W zeszłym rokuimprezę wpisano do prestiżowego kalendarza AFP (Association ofFreeskiing Professionals), czyli można powiedzieć, że punktyzdobyte na PFO liczą się do klasyfikacji generalnej pucharu świata,a PZN uznał je za oficjalne Mistrzostwa Polski we Freeskiingu.
Wtym roku odkąd do Zakopanego przyszły mrozy, armatki sypałypodstawę pod skocznię i lądowanie. Muszę przyznać, że była tonajwiększa skocznia jaką widziałem na żywo. Próg znajdował sięok. 4 m nad ziemią, a stół (płaska część od progu skoczni dolądowania) miała 17,5 m długości. Oznaczało to, że zawodnicymieli się przygotować na skakanie ok 6-8 m nad ziemią i do 22 m wdal. Wiało grozą. Obok skoczni stały przeszkody (dwa fun boxy idwa raile) na których miała się odbyć konkurencja rails. Wczwartek snowpark został otwarty na trening zawodników. Z powodusilnego wiatru do dyspozycji były tylko przeszkody i mała skocznia(1,5 m wysokości i ok. 9 m długości). Duża skocznia tylko stałai pachniała, a organizatorzy siedzieli na portalachmeteorologicznych z nadzieją, że w czasie zawodów wiatr osłabnie.Ja nie ukrywam, że bałem się skakać na dużej skoczni, więcmodliłem się żeby jednak wiało. Wieczorem, przed zawodami,przyjechał Stasiek, więc ustaliliśmy taktykę. Postawiliśmy sobieza cel wejść do pierwszej 25, czyli zakwalifikować się dopółfinałów.
Pocałonocnej wichurze rano nie było śladu. Tylko przewiany śnieg ilekkie podmuchy wiatru. Szał radości i strachu ze względu naotwarcie dużej skoczni. Okazało się, że jest wystarczającotrudna i przerażająca by wystraszyć wielu zawodników.Zrezygnowała cała reprezentacja Czech i kilku liczących sięPolaków. Ale my ze Staśkiem postawiliśmy sobie za punkt honoruskakanie na niej. Okazało się, że z zapisanych 80 zawodnikówtylko 20 podjęło tę samą decyzję. Wszyscy byli zaskoczeni, bo wtowarzystwie freestylowym jeszcze nie jesteśmy „swoi”. Razem znami skakali m.in. Roy Kittler (4. na London Freeze – londyńskichzawodach dla światowej śmietanki) czy PC Fosse (jeden z najlepszychNorwegów) i 7 innych Polaków.
Potreningach przyszły kwalifikacje. Każdy miał dwa skoki i liczyłsię lepszy. Nikt jeszcze nie pokazał najtrudniejszych trików, żebyzostawić je na finały. Stasiek zrobił flatspin 720 z japan grabem,a ja rodeo 720 z mute grabem. Ku naszemu zaskoczeniu obaj załapaliśmysię do półfinałów. Kwalifikacje w railach zaczęły się od razupo zakończeniu skoków. Dość łatwo przeszliśmy pierwszy etap.Wieczorem odbyło się jeszcze night session na przeszkodach, czylipo prostu luźna jazda z niewielkimi nagrodami dla najlepszych. Drugidzień był bardziej stresujący. W półfinałach trzeba już byłocoś pokazać. Sędziowie oceniali dwa najlepsze skoki z trzech.Stasiek po pierwszej glebie skoczył 360 z nose grabem i nieustanegoflatspina 720 z japan grabem. Ja skoczyłem 540 z mute grabem i teżnie ustałem rodeo 720 z mutem. Do finałów zabrakło nam niewiele.Staś nie mógł zostać na finałach raili, a ja byłem 15.
Dziesięciunajlepszych (w tym trzech Polaków) miało jeszcze dwa skokifinałowe. Trzeci w klasyfikacji open był PC Fosse skacząc dwa razyKangaroo Flip (double flatspin) 900 z japan grabem. Drugi JonasHunziker (Szwajcaria) skacząc switch (tyłem) 900 i switch 1080 zmute grabem. Wygrał Roy Kittler (Niemcy) skacząc switch double cork900 z mute grabem i switch 720 z double tail grabem. Wśród Polaków3. był Piotr Wojarski (Katowice) z 540 mute, 720, 2. Jan KrzysztofJr (Zakopane; syn naczelnika TOPRu) z 900 double grabem i switchunnatural (w przeciwną stronę niż normalnie) rodeo 720. OficjalnymMistrzem Polski został Szczepan Karpiel (Zakopane; Innsbruck) którypokazał switch 900 japan grab i switch 1080 japan grab.
Jaze Staśkiem też musimy uznać zawody za udane. Staś skończył na14. miejscu w kat. open i jako 7. na PZNowskich MistrzostrzostwachPolski we Freeskiingu. Wygrał również kat. junior niesponsorowanyi został zaproszony do Val Thorens na międzynarodowe zawody TheNorth Face Ski Challenge dla najlepszych młodych zawodników z całejEuropy. Ja natomiast otarłem się o finał zajmując 11. miejsce wkat. open i zdobyłem 4. miejsce Mistrzostw Polski.
Zawodybyły udane i już planujemy przyszłoroczną edycję. Tymczasemtrzymajcie kciuki za Stasia, bo od 26 do 28 marca będzie sięmierzył z czołówką Europy, a zaraz po tym pisze maturę.
zdjęcia: www.polishfreeskiingopen.pl
źródło: www.DeSki.org
Tagi: pfo 2010, polish freeskiing open 2010
skomentuj (0)